Nie usprawiedliwiam się – moja wina.
Ale najgorsze jest to, że nawet każdy mój grzech, błąd był dla kogoś. Wszystko, co mogłem robiłem dla innych. Żeby mogli coś zrozumieć, czegoś się nauczyć. Nawet łzy były lekcją, ostatnią już. Bo wszystko co nas nie zniszczy, uczyni silniejszym. Nie powiem, niekiedy myślałem też o sobie. Ale potem nauczyłem się, że może to być bolesne. Więc zacząłem być dla innych. Masz problem – przyjdź. Wysłucham. Spróbuję doradzić. Powiem „wszystko będzie dobrze”. Przytulę. Co stanie się potem? Słuchał bo chciał wykorzystać. Doradzał bo zjednywał dla siebie. Mówił – na bank kłamał. Przytulił – nic nie znaczy bo na bank robił to 82 innym klientkom. I co ja mam zrobić?
Jak przez cały czas tak mądrze doradzaliście, to powiedzcie teraz – czego jeszcze chcecie? Co mam jeszcze zrobić, żebyście ludzie zapomnieli o mnie?
Mam już tego dosyć. Nie powiem, że jestem ponad to – bo nie jestem. Gdybym był – nie czytalibyście tego.
Nie wiem mam klęknąć, całować stopy i mówić macie racje, macie racje, wybaczcie? Nie zrobię tego. Powiem otwarcie – chciałem żeby wróciła przeszłość. Te szczęśliwe dzieje, które były kiedyś. Ale dzisiaj widzę, że o już niemożliwe. Za daleko każdy doszedł. Pomyślicie sobie teraz „twoja wina”. Tak moja, jestem tego świadom – czy teraz jesteśmy kwita?
Poza tym fałsz. Tak, ostatnimi czasy polubiłem te słowo, a jeszcze bardziej ludzi, którzy używają go w co drugim zdaniu. Co mi się w tej sytuacji podoba? Ano to, iż ludzie nazywają kogoś fałszywym, tyle że nie mówią tego oko w oko, tylko gadają i piszą gdzieś po kątach, publicznie. OK. nie ma sprawy. Pozostaje tylko pytanie – co w takiej sytuacji naprawdę jest fałszywe?
Nie zadawaj pytań, na które boisz się odpowiedzi i pamiętaj, że rozmowa dwóch osób to rozmowa dwóch osób, a nie przy okazji 41 innych, zupełnie niepotrzebnych.
Zrobiłem co zrobiłem. Powiedziałem co powiedziałem. Wiem, że krzywdziłem przy tym ludzi. Chcesz się mścić? Proszę bardzo. Ale na poziomie.
Rozumiem, że może coś się we mnie nie podobać i śmieszyć. I bardzo proszę – komentuj to sobie, obgaduj bardzo ładnie i NIEfałszywie. Ale nie dotykaj tego co kocham, co jest dla mnie ważne. Bo wtedy to przestaje być śmieszne. Nie rusza się czegoś czego się nie zna lub nie rozumie. Nie widzi pewnych okoliczności, pewnych istotnych faktów. Oczywiście możesz to robić i na pewno wielu jeszcze będzie, bo przecież mówią zupełnie szczerą i obiektywną prawdę. Co z tego, że mówią bez głębszego poznania sprawy, ale mówią prawdę więc są NIEfałszywi. Powodzenia w byciu NIEfałszywym. Dopóki ktoś dla was ważny nie zobaczy kim naprawdę jesteście.
Wiem, że nie jestem już w niektórych miejscach mile widziany. Dlatego wierzcie mi, zniszczę już pamiątki przeszłości, podpalę wszelkie mosty powrotu. Przewartościuję swój świat, zbuduję nową hierarchię. Co zrobicie Wy? Nie wiem. Macie drogę wolną...

„Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno...”

01:00 – 01:50
Napisał po raz ostatni (zastrzeżenia patrz ostatni akapit)
sickness vel. ... (wolne pole, wyzywajcie sami według gustów)

P.S. I wbrew pozorom dziękuje za kilka miesięcy piękna, które utwierdzały w przekonaniu, że warto żyć. Bo warto. I nigdy w to nie zwątpię. Będę pamiętał wszystko i nigdy nie mam zamiaru wykorzystać przeciwko komukolwiek. Życzę Wam znalezienia tej jedynej drogi, tej do szczęścia. Bo zasłużyliście. Bo jak i ja jesteście jedynie ludźmi. I nikim więcej nigdy nie będziemy...

by eyes-of-sickness | 2005-05-06 01:53:56 | skomentuj! (13)

To wszystko jest zbyt chore.

Przerwa - z nienawiści do ludzi.
(nie wszystkich)

sickness
vel.
...
(a nazywajcie mnie jak chcecie i tak mam już Was głęboko gdzieś)
by eyes-of-sickness | 2005-05-02 18:33:31 | skomentuj! (2)

Smutny ten czas, który jednak dał mi do zrozumienia jak bardzo błądziłem. Jak błedną drogą podążałem. Zapragnąłem zmian. Dlatego proszę Cię Boże, daj mi siłę aby zmieniać siebie. Pozwól mi zasłużyć na miano "człowiek".

I pozwól mi nie umrzeć w zapomnieniu.

sickness
by eyes-of-sickness | 2005-04-06 18:16:26 | skomentuj! (18)

Piszę list z nocy. Nie znam nawet adresata. Do kogo go pisze? Nie wiem, może do siebie, a na pewno o sobie...
Nie potrafię być prawdziwym człowiekiem. Odczuwać tak jak odczuwa człowiek. Żyć tak jak żyje człowiek. Nie umiem. I chociaż staram się do robić dla Innych - nie mogę już, nie mam siły.
Czuję, po prostu czuję, że jest coś we mnie. Coś innego, czego sam nie znam. Coś, co nie pozwala mi spać. Nie pozwala mi się szczerze uśmiechać. Bo to jest w klatce, a chce się uwolnić. A ja? A mnie ciekawi co to takiego, ale boje się. Bardzo się boję.
Dwie natury?
Może czasami jakaś cząstka mnie tęskni i mocno pragnie doznań ludzkich. Tych prawdziwych i pięknych. Tych, o których pisane są wiersze, książki, układane piosenki, tworzone filmy. Czasami chcę przeżywać, odczuwać. Zapamiętywać. Ale właśnie - CZASAMI.
Myślę, że w swoim życiu dążę do czegoś innego. Dziwego. I chyba wciąż tam zmierzam, chociaż czasami próbuję zawrócić.
I jakiej drogi bym w swoim życiu nie wybrał. Jaką ścieżką bym nie podążał. Zawsze będę kroczył sam. Może czasami ktoś pomacha mi ręką z oddali. Czasami zbliży się do drogi i podpowie. Ale później odejdzie. A ja dalej w samotności będę kroczył moją własną drogą, która nawet nie wiem dokąd prowadzi.
Co jest na końcu?
Co jest we mnie?

sickness
by eyes-of-sickness | 2005-03-13 00:58:55 | skomentuj! (4)

Tak późno w noc, a u mnie z głośników dolatuje smutny rytm... W oczach szklą się łzy...
Mam tyle planów, tyle pomysłów. Tak bardzo pragnę, aby wszystko się udało. Ale nie mam chyba tej wiary. Nie mam nic.
Tak wiele błędów chciałbym naprawić. Tak wielu osobom, powiedzieć szczere "przepraszam" mimo, iż wiem, że nie wybaczą. Czasami tak bardzo chciałbym przeżyć jeszcze raz przeszłość. Rozegrać niektóre sprawy inaczej, lepiej. Mieć ten komfort nie martwienia się przyszłością, przeżywaniem jedynie dnia aktualnego.
Chciałbym nie widzieć upływającego czasu. Albo przestać naiwnie wierzyć, że w przyszłości niewiele się zmieni, większość pozostanie tak samo. Gówno prawda. Pewne rzeczy, które tak bardzo kocham do dzisiaj znikną. Pewne osoby, z którymi tak bardzo chciałem być zapomną. Lub spalą na stosie "złe wspomnienia". A to tak bardzo boli. Zauważyłem, że winnego, wina boli coraz bardziej z biegiem czasu. Czyli chyba odwrotnie niż skrzywdzonego...
"Wszystko co ma początek, ma też koniec" te słowa są cierniem, więc czemu wiszą na ścianie mojego pokoju? Czy wszystko, co rozpoczęte musi zostać skończone?
Cholera ludzie, ostrzegam, nie krzywdzcie innych. Bo dopiero później odzywa się sumienie.
Naprawdę przepraszam. PRZEPRASZAM.
Może kiedy jutro się obudzę, będę inny? Nie to niemożliwe. Z góry ustalony plan, musi się powieść. Nawet jeśli główni aktorzy buntują się przeciwko reżyserowi. Scenariusz został napisany, kości rzucone.
Koniec.

sickness
by eyes-of-sickness | 2005-02-16 02:00:13 | skomentuj! (17)

Czasami chciałbym, żeby ludzieli poznali mnie takiego, jakim naprawdę jestem. Żeby zaakceptowali tego drugiegp, z wnętrza. Tego niespełnionego i nierozumianego. Wciąż marzę o dniu, kiedy Przyjaciele pomyślą o mnie w innych kategoriach.
Coraz częściej też pragnę, aby w ogóle ludzie patrzyli na mnie inaczej.
Ale przynajmniej to drugie jest (pewnie?) niemożliwe.
Do kiedy?

sickness
by eyes-of-sickness | 2005-02-08 22:57:40 | skomentuj! (8)

Na dzień dzisiejszy moja przyszłość rysuje się tak cholernie różowo, że chciałbym wręcz jej nie doczekać.

sicknes
by eyes-of-sickness | 2005-01-27 19:24:06 | skomentuj! (14)



Księga gosci
Wpisz
Obejrzyj

Archiwum
2005
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik


Moje prawdy...
KoRn
Rage Against The Machine
SlipKnot

Nici i więzy...
Iga i Adaś
Brat
Kaśka - szakas
Ela
Łucja
Izka
Devil & Angel
Kasia i Sylwia
Heretic Angel
Dziewczyny
Agata
Rysiulla - historia (wiecznie żywa)
Renegat Poezji - poprzednik
Evil Empire - poprzednik
Piotrek
Marta
Iga i Adam
Kasieńka



picture from tutaj
blog.pl